czwartek, 14 kwietnia 2016

III




- MAGNUS!- czarownik spojrzał w stronę Isabelle, która go wołała. Uklęknęła nad Niki, która leżała na ziemi i charczała głośno.
Mężczyzna zerwał się z krzesła, przerywając i tak już kulawą, rozmowę z Alec’em. Chłopak był bardzo nieśmiały i niewiele mówił. 
- Nikoletta!- stanął nad dziewczyną i rzucił zaklęcie. Świat w restauracji zatrzymał się. Ale urok nie był długotrwały.
Czarownik wziął Niki na ręce i pobiegł z nią za ladę, do kuchni, a potem na zaplecze. Rodzeństwo Nocnych Łowców cały czas mu towarzyszyło.
- Trzymaj ją- Magnus wepchnął blondynkę w ręce Alec’a i rozejrzał się.
Pomieszczenie nie było duże, stało tam trochę skrzynek i leżało kilka worków. Nikoletta oddychała coraz płycej. Czarownik musiał się spieszyć.
- Magnus, co się dzieje?- zapytała go Isabelle. Była przestraszona. Słyszał to w jej głosie. Zerknął w jej stronę. Głaskała Nikolette po jasnych włosach, a ona natomiast zaciskała drobną, jasną dłoń na koszuli Alec’a, gniotąc ją. Dusiła się.
- Uspokójcie ją- polecił, a sam skupił się na otwieraniu portalu. Gdy już mu się udało, podszedł do Nocnego Łowcy i wziął siostrę z jego rąk.
- Odezwę się- skinął im głową i przeszedł przez portal.   


Przenieśli się przed drzwi wejściowe ich mieszkania. Magnus machnął dłonią, a drzwi stanęły przed nim otworem.
- Czemu nic nie mówiłaś ty mała fajtłapo- wymruczał sam do siebie, bo wiedział, ze Niki go nie słyszy. Jeden z jej ataków właśnie się zaczynał.
 Magnus wszedł do mieszkania i zatrzasnął drzwi, popychając je stopą. Ruszył z dziewczyną do jej sypialni. Dwuskrzydłowe drzwi do niej prowadzące otwarły się, gdy czarownik się zbliżył. Położył siostrę na łóżku i zdjął z niej marynarkę. Rzucił ją na krzesło i zabrał się za rozpinanie naszyjnika. Włożył go do kieszeni i zdjął dziewczynie buty.
- Ale żeś sobie sukienkę wygodną wybrała- westchnął, patrząc na gruby materiał opinający jej ciało. Wyszedł z pokoju i przeszedł do swojej pracowni. Ostatni atak był dwadzieścia lat temu. Musiał przygotować napoje wzmacniające.
Zabrał się za mieszanie składników. Kiedy skończył, przelał wszystko do buteleczek i zakorkował je. Zaniósł eliksiry do sypialni Niki. Postawił je na stoliku nocnym i spojrzał na przyjaciółkę. Leżała bezwładna tak, jak ją ułożył. Pochylił się nad nią, żeby sprawdzić, czy oddycha. Robiła to, chociaż bardzo pytko i nierównomiernie. Sprawdził jej puls i wyszedł.
 Kiedy robił sobie kawę, usłyszał pukanie do drzwi. Zakluczył sypialnię Nikoletty i poszedł otworzyć. Zdziwiło go to, co zobaczył za judaszem.
- Co tu robicie?- zapytał, kiedy rodzeństwo Lightwood weszło do mieszkania.
- Przyszliśmy zobaczyć, co z Niki- powiedziała Izzy, rozglądając się po mieszkaniu, jak by spodziewała się ujrzeć gdzieś koleżankę. Magnus spojrzał na brata dziewczyny. W jego błękitnych oczach czaił się niepokój. Jednak chłopak nie martwił się o Nikolette, ale o to, że tak naprawdę nie wolno było mu przebywać domu Czarownika. Efekt Porozumienia. Szczegół, którego nie udało się Niki zmienić.
 
Był rok 1857. Magnus uczestniczył w spotkaniu Nocnych Łowców z Podziemnymi, jako przedstawiciel Czarowników. Całe przedsięwzięcie miało na celu uchwalenie Porozumień, ale odbywało się w Londyńskim instytucie, czyli miejscu, gdzie Nocni Łowcy mięli względną przewagę.
 Magnus właśnie puszył się z dumy, bowiem udało mu się zdobyć aprobatę Lady Camille, bardzo atrakcyjnej przedstawicielki Wampirów, poprzez zamknięcie ust panu Morgenstern’owi,  Konsulowi Nefilim, przez rzucenie zmyślą ripostą dotyczącą jego rzekomego ( i jak że udanego) flirtowania z siedzącą obok niego Wampirzycą.
- Co innego mielibyśmy robić, jeśli nie rozmawiać ze sobą?- spytał jeden z Wilkołaków, jeszcze młody, ale całkiem bystry. Nazywał się Ralf Scott- Siedzimy tu od trzech godzin, a nie mieliśmy okazji zabrać głosu, bo cały czas gadacie wy, Nefilim.
- Nie mogę wprost uwierzyć- wtrąciła Arabella, bardzo urocza syrena, z bardzo uroczo umieszczonymi dwoma muszlami- Przepłynęłam szmat drogi w górę Tamizy, dałam się wyciągnąć na ląd za pomocą wielokrążka i wsadzić do wielkiego akwarium, żeby uczestniczyć w czymś takim?
Wszyscy, łącznie z Morgenstern’em, zaniemówili. Magnus pomyślał, że sprawy zaczynają przyjmować BARDZO ZŁY obrót, gdy odezwał się Starkweater, srebrnowłosy Nocny Łowca, znany z ogromnego uprzedzenia do Podziemnych:
- To zaprosznie powinno być zaszczytem dla takich kreatur jak wy. Gdyby to ode mnie zależało, nie mieli byście do Instytutu wstępu inaczej niż jako zetknięte na włóczniach parszywe łby. Milczeć! Dajcie mówić lepszym od was.
 Zapadła bardzo niezręczna cisza. Nawet sami Nocni Łowcy wydawali się wstydzić za słowa kolegi. Camille rzuciła błagalne spojrzenie w stronę swojego przyjaciela, jasnowłosego  wampira Alexeia de Quincey, ale ten nie zareagował na jej niemą prośbę.
- To mają być porozumienia pokojowe- wycedzić Scott z umyślną powolnością- A to znaczy, że wszyscy powinniśmy się wypowiedzieć. Słyszeliśmy już o pożytkach dla Nefilim; teraz chciał bym porozmawiać o korzyści, jakie to Porozumienie przyniesie nam, Podziemnym. Czy dostaniemy miejsca w Radzie?
 Starkweather omal się nie zadławił, a jedna z Nocnych Łowczyń zerwała się z miejca:
- Gdzie moje maniery!- wykrzyknęła- Mój mąż był tak podekscytowany przemówieniem, że nie zaproponował poczęstunku! Wybaczcie! Jestem Amalia Morgenstern.
Zapadła chwila ciszy.
- Co mogę państwu zaproponować?- zapytała.
Starkweather rzucił kąśliwą uwagę dotyczącą brakuj surowego mięsa dla Scott’a. Magnus, korzystając z zamieszania wywołanego składaniem „zamówień”, wyszedł z Sali pod pretekstem skorzystania z toalety.
 Od początku wiedział, że to zgromadzenie nic nie zmieni. Ale coś w zachowaniu Scott’a  poruszyło jego serce. Wiedział, że tylko on może uratować złą sytuację. A właściwie nie on.
Wyszedł z budynku i pstryknął palcami. Otworzył bramę, przez którą kilka chwil później przeszła blond włosa, niziutka dziewczyna.
- Co się dzieje?- zapytała, jak by nie wiedziała.
- Niki, doskonale znasz odpowiedź- Magnus westchnął- Musisz pomóc.
 Ruszyli w stronę drzwi. Kiedy przepuszczał Anielicę w drzwiach, ona zesztywniała. Naszyjnik w kształcie dwóch skrzydełek podskoczył na jej szyi.
- Zwariowałeś?- krzyknęła, nie zatrzymując się- Wezwałeś mnie na spotkanie z Nocnymi Łowcami, kiedy ja jestem w koszuli nocnej?!
Miała na sobie krótką, satynową i bardzo cienką koszulę w kolorze dojrzałej śliwki. Jej głos niósł się echem przez korytarz, prosto do otwartej Sali obrad.
- To jest wysoce głupie, nieodpowiedzialne i na prawdę niekultu…- przerwała, kiedy przekroczyli próg podwójnych drzwi. Oczy zarówno Podziemnych, jak i Nefilim, zwróciły się na nich.
- Dobry wieczór- przywitała się grzecznie, natychmiast pozbywając się swojej złości. Kilku Nocnych Łowów kiwnęło niepewnie głową w jej stronę, natomiast reszta uczestników powitała ją uśmiechem lub uniesieniem ręki. Większość ją znała i lubiła, a ci, którzy nie, nie potrafili się oprzeć słodkości, którą emanowała.
- Z kim mamy przyjemność?- zapytał Morgenstern. Starkweather prychnął pogardliwie. Pomiędzy brwiami dziewczyny pojawiła się mała zmarszczka.
- Podobno zaistniał problem z porozumieniami- powiedziała, pomijając pytanie Nefilim. Magnus wiedział, że chciała jak najszybciej opuścić to miejsce. Nienawidziła Instytutów.
- Żadnego problemu nie ma- odpowiedziała jej jedna z Nocnych Łowczyń. Zmarszczka między brwiami Nikoletty powiększyła.
- Czyżby?- dziewczyna utkwiła wzrok w kobiecie, a ta, jak by skurczyła się na krześle- Wiadomo mi co innego.
- Śmiesz podważać zdanie wyższej nad sobą?- warknął Starkweather. W efekcie Anielica zacisnęła pięści. Jej szare oczy płonęły. Złość, której się wyzbyła chwilę wcześniej, powróciła ze zdwojoną siłą.
- Mogę Cię zdeptać jak robaka- wycedziła w jego stronę przez zaciśnięte zęby. Niektórzy Nefilim zerwali się z krzeseł.
Magnus przyglądał się sytuacji z boku, delikatnie rozbawiony. Wiedział, że następnego dnia Niki także będzie się z tego śmiać.
- COŚ POWIEDZIAŁA?- kobieta, która chwilę wcześniej kuliła się pod spojrzeniem dziewczyny, stała z dumnie wypiętą piersią.
 Niki oparła dłoń na biodrze i uniosła brew. Patrzyła po twarzach Nocnych Łowców z nutą pogardy wymalowanej w oczach.
- Dokładnie to, co powiedziałam- odparła cicho. Podziemni przyglądali się scenie. Niektórzy śmiali
się cicho, inni patrzyli z szeroko otwartymi oczami ,a jeszcze inni, jak na przykład Camille, po prostu obserwowali.
- Ciesz się, że jeszcze tu stoisz!- Starkweather zmoczył stół własną śliną- jesteś tak samo nędzna i bezużyteczna, jak reszta tych plugawych stworów! Tacy marni kuglarze jak wy…
- Słucham?- przerwała mu Niki- Myślisz, że jestem CZARODZIEJKĄ?!
Niedowierzanie w jej głosie na chwilę zbiło mężczyznę z tropu. Jednak otrząsnął się i kontynuował:
- Nie ważne, czym jesteś, jesteś odrzucona przez samego BOGA!
Tego było za wiele. Oczy dziewczyny rozszerzyły się, po czym stanęła, dumnie się prostując. Sięgnęła dłońmi do naszyjnika. Odpięła jego klamerkę i zdjęła. Na jej plecach pojawiły się piękne, śnieżnobiałe, ogromne skrzydła. Automatycznie, otoczyła ją złota poświata, którą także hamował naszyjnik. Emanowała aurą wyższości i siły, której nikt na Ziemi nie mógł znać.  Nocni Łowcy zastygli. Starkweather zamilkł w pół słowa. Camille zasłoniła usta dłonią, podobnie jak pani Morgenstern i kilka innych Nefilim.
- Jestem Nikoletta- powiedziała, rozkładając ogromne skrzydła, które przysłoniły niemal całą ścianę- byłam bliżej Stwórcy, niż ty kiedykolwiek będziesz, nędzny człowieku.
Od tamtej chwili dogadanie się z Nefilim stało się dziecinnie proste. Wydawało się, że są gotowi wbić w siebie swoje własne miecze, gdyby Niki im nakazała.
Kiedy razem z Magnusem opuszczali budynek, co chwile zatrzymywali ich Podziemni, aby podziękować Niki za pomoc, a Magnusowi, za jej sprowadzenie.
- Masz ciekawych znajomych, czarowniku- szepnęła mu wtedy do ucha Camille- Bardzo ciekawych.

- Chodźcie- powiedział Magnus, kierując się w stronę sypialni Niki- myślę, że mogę wam zaufać.
Otworzył drzwi i wpuścił Aleca i Isabelle do środka.
- Oh!- usłyszał cichy krzyk Izzy, kiedy zobaczyła Nikolette w pełnej okazałości. Jej złoty blask delikatnie przygasł, jednak nadal był widczny.
- Ona jest…- zaczął Alec, ale zamilkł, jak by sam nie wierzył w tom, co pomyślał.
- Tak- powiedział Magnus- Niki jest aniołem.

sobota, 2 kwietnia 2016

II



Magnus obudził się około południa. Dawno nie spał tak długo, więc był delikatnie zamulony. Wstał, narzucił na siebie satynowy, bordowy szlafrok i wyszedł z sypialni.
W kuchni krzątała się już Niki. Magnus poczuł zapach kawy w momencie, gdy przekroczył próg pomieszczenia.
- Dzień Dobry śpiochu- uśmiechnęła się do niego, kiedy usiadł na wysokim krześle przy blacie. Czarownik długo nie dawał się namówić na taki wystrój kuchni, ale w końcu się poddał i nie żałował tego. Nowoczesna kuchnia może i nie pasowała do reszty mieszkania, ale za to była bardzo praktyczna i wygodna.
- Długo nie śpisz?- zapytał Magnus, gdy dziewczyna podała mu wielki kubek ze świeżą kawą. Z delikatną pomocą eliksirów czarownika, Niki hodowała kakaowca i ziarna kawy. Sama wytwarzała różnego rodzaju czekolady.  Firma Lindor należała z początku do niej, jednak sprzedała interes i zajęła się modelingiem. To też nie trwało długo, bowiem nie starzeje się, a to nie wpływa dobrze na zachowanie pozorów. Obecnie nie prowadziła żadnych interesów, ale próbowała swoich sił w kreatorstwie. Wspomogła prace nad najnowszą linią Gucci’ego i Channel i została poproszona przez Johan’a Galliano o pomoc w odbudowaniu opinii.
- Wstałam ponad godzinę temu- odpowiedziała, spoglądając na zegarek- Lecisz ze mną do Mediolanu w weekend?
Magnus zachłysnął się kawą.
- Po co?- zapytał.
- Miuccia Prada prosi o spotkanie- powiedziała- znałam jej dziadka. Odziedziczyła po nim dom mody, który troszkę podupada. Zainicjowałam jego powstanie, nie mogę pozwolić, żeby Prada zniknęła!
Czarownik parsknął śmiechem. Niki znała chyba wszystkich wpływowych ludzi świata. Swego czasu była bardzo znaną i cenioną położną. Odebrała poród Karola Wielkiego, Katarzyny II Wielkiej czy samego Magnusa.
Niki była bliską przyjaciółką jego matki. Lilith też swoją drogą. Czarownik parsknął śmiechem, kiedy przypomniał sobie, w jaki sposób czarownicy powstają.
- Z czego się śmiejesz?- żachnęła się dziewczyna. Magnus spojrzał na nią i uśmiechnął się ciepło. Była od niego starsza o prawie dwa i pół tysiąca lat, ale traktowała go jak starszego brata.
- Myślę o sposobie, w jaki mi wytłumaczyłaś, skąd się biorą mali czarownicy- odpowiedział. Zobaczył iskierki rozbawienia w jej jasnych oczach. Zaśmiała się. Czarownik wzdrygnął się. W jej śmiechu zawsze było coś, co przysparzało innych o przyjemne dreszcze. Był taki…l melodyjny i ciepły.
- Tak, chyba otworzę szkołę dla małych czarowników- powiedziała.
- Nie opłacalne- powiedział, przełykając kawę- za mało nas powstaje, żeby coś z tego było.
- Gdym nie była skłócona z Lilith, cos bym z tym zrobiła- powiedziała Niki niewyraźnie, trzymając wsuwkę w buzi i wiążąc włosy na czubku głowy.
- Ani próbuj mi tego zmieniać- Magnus pogroził jej palcem- to ona powinna przeprosić Ciebie.
- No wiem no- Nikoletta usiadła na blacie koło mężczyzny- ale czasem mi jej bakuje…
- Skończ!- Magnus uderzył otwartą dłonią w stół. Nie lubił tego tematu. Nie lubił Lilith. Niki zacisnęła usta i odwróciła głowę. Czarownik westchnął. Chwycił ją za dłoń- Niki… a może pójdziemy na zakupy?- zapytał, przeciągając samogłoski. Dziewczyna nie spojrzała na niego, ale wiedział, ze słucha- Pójdziemy kupić ci jakieś ładne ubrania na wyjazd do Mediolanu- uśmiechnęła się, więc Magnus próbował dalej- i ładne kosmetyki…
- Wszystkie moje ubrania są ładne- powiedziała, a Magnus spojrzał na jej podarte spodnie. Ona, widząc jego spojrzenie wzruszyła ramionami i powiedziała- Taka moda.
Zeskoczyła z blatu i poszła do łazienki, przez która trzeba było przejść, żeby dostać się do garderoby.
- Zaraz się przebiorę- krzyknęła do niego, a on upił łyk kawy. Po chwili wróciła, ubrana tylko w bieliznę i skarpetki.
- Która?- zapytała, pokazując mu dwie sukienki. Czarną, wciętą i elegancką oraz uroczą, falbaniastą i jasno błękitną.
- Nie wiem- powiedział, zacierając brodę- w obu ci ładnie.
- No wiem właśnie- odpowiedziała, przykładając je do siebie na zmianę i patrząc w lustro wiszące w korytarzu. W końcu wybrała czarną i nasunęła ją na siebie przez nogi.
- Nie zapomnij naszyjnika- powiedział Magnus, wskazując na dwa srebrne skrzydełka na łańcuszku, zawieszone na kołeczku koło drzwi. Pozwał on ukryć skrzydła pod każdym okryciem- kurtką, swetrem czy kocem. Nawet przed Podziemnymi czy Nocnymi Łowcami. Dawał pełną dyskrecję. Oraz możliwość założenia kurtki.
Niki złożyła naszyjnik na szyję. Stworzył go Magnus, razem z Ragnor’em.
- Idź się ubrać- powiedziała Niki, nakładając na stopy klasyczne, czarne szpilki z czubkiem.
- A ty się pomaluj, pasztecie- powiedział z przekąsem, a ona pokazała mu język. Wszedł do garderoby i usłyszał, że Niki weszła do łazienki, stukając obcasami.
Ciemnoszara koszula, szmaragdowa, lśniąco zdobiona kamizelka, czarny krawat i spodnie. Zerknął w stronę części Nikoletty. Dojrzał tam suknie wyglądającą, jak by uszyto ją z jego kamizelki. Uśmiechnął się. Dwa lata wcześniej, pojawili się na Time Square, ubrani w te stylizacje. On, tak jak teraz, ona w tę suknie. Robili z siebie rodzeństwo na miarę światową. Wszędzie ich kojarzono. Byli na wszystkich ważniejszych wydarzeniach. Na ślubach, weselach, pogrzebach czy bankietach. Wszędzie.
- Magnus, zrobić ci kreski?- Niki pochylała się nad umywalką i kończyła konturowanie twarzy.
- O, możesz- Magnus usiadł na wannie, a dziewczyna chwyciła kredkę. Kilka chwil później opuszczali mieszkanie.
- To lecisz ze mną?- zapytała.
- Gdzie?- zapytał, otwierając przed nią drzwi taksówki.
- No, do Medilanu- odpowiedziała, otwierając kopertówkę i wkładając do niej telefon.  Magnus zastanowił się. Na ten weekend nie miał planów, ale nie był pewien, czy ma ochotę znów bawić się w wielkiego pana na salonach.
- No prooosze…- Niki potrząsnęła jego ramieniem. Zdjęła ogromne okulary przeciwsłoneczne i spojrzała w jego kocie oczy- …proszę.
- Eh, niech ci będzie ty mały manipulatorze- czarownik westchnął, kiedy dziewczyna pocałowała go w policzek.
- Dziękuję, Mag- oparła głowę o jego ramię, a Magnus uśmiechnął się. Nie umiał oprzeć się jej prośbą. Za mocno ją kochał.

- Jasny gwint, ile to kosztuje?!- Magnus przeraził się, widząc cenę na spodniach, które aktualnie przymierzał- One są ze złota?
- Kolor się zgadza- Niki opierała się o ściankę przebieralni, przyglądając się Magnus’owi. Podobało jej się robienie z nim zakupów. Miał dobry gust i wiedział, kiedy coś jest za drogie.
- Ale trzysta dolarów? Przecież za to kupimy ci dwie sukienki!
- Magnus, chciałeś złote spodnie, to ci je znalazłam- powiedziała, przymykając delikatnie powieki- Decyduj się, bierzesz czy nie?
- Nie- czarownik pokręcił głową, na co Niki wzruszyła ramionami i wyszła z przebieralni. Opadła na miękką, skurzaną kanapę i rozejrzała się. Przy jednym z wieszaków zobaczyła znajome twarze- Isabelle i Alec Lightwood.
Wstała i stukając obcasami podeszła do rodzeństwa. Akurat się o coś sprzeczali.
-… nie założę ich!- krzyczał chłopak- Są obcisłe!
- Ale o to chodzi w rurkach…- jego siostra powoli traciła nadzieję. Było to słychać w jej głosie- Będziesz w nich cudownie wyglądał.
- Ale one są gejowskie!
- Ale ty…- Izz zaczęła coś mówić, ale przerwała jej Niki.
-  Posłuchaj siostrę Alec- powiedziała- Ma rację. Magnus’ owi w nich wspaniale.
- Niki!- Isabelle ucieszyła się na jej widok, natomiast Alec trochę się zmieszał. Nigdy ze sobą nie rozmawiali za bardzo. Natomiast Isabelle była częstą towarzyszką Niki na zakupach- Magnus jest z tobą?
- Tak, akurat zdejmuje jedne ze spodni- odparła i dodała bezgłośnie- trzysta dolarów.
Izz głośno wypuściła powietrze i spojrzała na metkę spodni.
- Te tylko sto- powiedziała i spojrzała z nadzieją na Alec’a.
- Okazja życia!- Nikoletta postanowiła pomóc koleżance- Tutaj taniej nie dostaniesz!
Alec spojrzał najpierw na siostrę, a potem na Niki. Widząc ich przekonywujące spojrzenia, westchnął i wyciągnął rękę po spodnie. Jego siostra podskoczyła z radości i podała mu je. Chłopak ruszył do przebieralni, a dziewczyny poszły za nim. Usiadły na kanapie, w czasie gdy chłopak się przebierał.
- Niki, jesteś?- głos dobiegał z kabiny obok Alec’a.
- No- odparła dziewczyna.
- Co ty na to?- Magnus odsunął zasłonę. Miał na sobie jasnożółtą, niemal białą koszulę, granatową, wyszywaną kamizelkę, czarne spodnie i krawat w tym samym kolorze. Jedną rękę miał opartą na biodrze, a drugą opierał się o ścianę.
- Uuuuhuhhu- reakcje Niki i Izz były podobne.
- Każda dupeczka będzie twoja- powiedziała Nikoletta, mrugając do niego.
- Ta też?- zapytał bezgłośnie, wskazując na kabinę, w której był Alec. Dziewczyna pokiwała głową, dławiąc się w cichym śmiechu. Isabelle popatrzyła na nich z miną mówiącą „A to ciekawe” i szerokim uśmiechem. W tym momencie Alec wyszedł z przebieralni.
- W tym się nie da chodzić!- powiedział i dostrzegł Magnusa. Stali tak, przed kabinami, wgapiając się w siebie i nie wiedząc, co powiedzieć. Niki ściskała nadgarstek Izzy i zagryzała wargi.  Cisza trwała niemiłosiernie długo. Żaden z nich nie drgnął.
- Magnus- czarownik wyciągnął dłoń w stronę Nocnego Łowcy i uśmiechnął się szeroko. Łowca stał kilka sekund, po czym także się uśmiechnął, charakterystycznie, unosząc jeden kącik ust.
- Alec- odpowiedział i również podał mu rękę. Niki siedziała i już trzęsła się z ekscytacji. Dobrze wiedziała, że ten chłopak podobał się jej bratu. Izzy czuła, jak dziewczyna targa jej dłonią, ale sama nie była lepsza. Nigdy nie widziała, żeby jej brat na kogoś tak patrzył.
 Dziewczyny siedziały, miażdżąc sobie nawzajem dłonie i wpatrując się w mężczyzn. W końcu Magnus oderwał wzrok od Alec’a w spojrzał na siostrę. Widząc ją taką podekscytowaną, parsknął śmiechem i zrobił do niej minę w stylu „ nie mogłaś się powstrzymać, co?”.
- Nie powinniście ratować teraz świata?- zapytał Magnus z szerokim uśmiechem.
- Nie mamy rozkazów, więc wybraliśmy się na zakupy- odpowiedział mu Alec.
- Nigdy się tak z nich nie cieszył- wyszeptała Izzy do Niki, na co ona uśmiechnęła się półgębkiem.
- A macie jakieś plany na teraz?- zapytał czarownik.
- To znaczy?- zapytała Izzy.
- Idziemy z Niki na obiad- odprał.
- Czujcie się zaproszeni- powiedziała blondynka, wstając z kanapy. Rodzeństwo Nocnych Łowców spojrzało na siebie.
-Pójdziemy z wami- powiedział Alec.
- Ale wy wstawiacie- dodała szybko Izzy.
Niki zaśmiała się. Włoski na karku i rękach pozostałej trójki stanęły dęba. Magnus i Izzy uśmiechnęli się. Nie pierwszy raz to czuli. Natomiast Alec wyglądał na zagubionego.
- Przywykniesz- Magnus uśmiechnął się do niego pocieszająco i wszedł do kabiny, żeby się przebrać. Alec po chwili zrobił to samo.
-Magnus!- Niki podeszła do pomieszczenia, w którym znajdował się czarownik- Daj mi te rzeczy, pójdę zapłacić.
- Pójdę z Tobą- powiedziała Isabelle, kiedy dziewczyna wzięła wieszaki z ubraniami i ruszyła w stronę kasy.
- Magnus jest…- zaczęła niepewnie.
- Biseksulany?- Niki jej przerwała- Tak. Alec też?
- Nie- zaprzeczyła Izzy- On tylko mężczyzn.
Niki uśmiechnęła się półgębkiem.  Nadal nie mogła się przyzwyczaić, że Magnus mógł przyprowadzić zarówno chłopca, jak i dziewczynę.  Ale nic nie mogła na to poradzić. Taki już był i takim go kochała.
- Mieszkasz z nim?- zapytała Isabelle.
- Tak, już od jakoś XVII wieku- odpowiedziała i wzięła torbę z zakupami- ale znam go o wiele wiele dłużej.
- To znaczy?- zaciekawiła się Izzy.
- Haha kochana- Niki zaśmiała się- Ja odbierałam jego poród!
Isabelle zamarła, wpatrzona w koleżankę. Znała już wiecznych Podziemnych. Ale bardzo rzadko spotykała kobiety. A jeśli już, to były to bardzo wysoko postawione postacie.
- Ile masz lat?- zapytała.
- Urodziłam się około roku 930- odparła, przeglądając koszule. Po chwili spojrzała na Nocną Łowczynię i dodała- Przed naszą erą.
- Jesteś czarodziejką?- zapytała, unosząc brew.
- Nie- Niki zaśmiała się. Isabelle wyraźnie chciała zadać jakieś pytanie, ale przeszkodziło jej nadejście brata.
- Gdzie Magnus?- zapytał, ucieszony.
- Tutaj- czarownik podszedł do nich szybko- To idziemy?
- Naturalnie!- odpowiedziała Nikoletta i ruszyli w stronę wyjścia. Nagle Niki zakręciło się w głowie. Zatrzymała się na chwilę i zamknęła oczy. „Nie, nie teraz”- myślała- „Nie zepsuje im tego”.
- Niki?- Magnus odwrócił się i spojrzał na dziewczynę, która została w tyle. Otwarła oczy i uśmiechnęła się do niego. Dogoniła szybko towarzyszy i zapytała:
- Pizza?
- Tak!- Izzy zgodziła się z entuzjazmem, a Alec skinął ledwo zauważalnie głową. Weszli do restauracji. Kelner, widząc ich bogaty wygląd, szybko podszedł aby ich obsłużyć.
- Witam, co państwo zamawiają?- zapytał, uśmiechając się szeroko.
- Dzień dobry- przywitał się Magnus i otwarł Menu- co chcemy?
- Hawajska!- powiedziała Izzy. Czarownik spojrzał na Alec’a, a ten skinął głową.
- Hawajską- poprosił. Nikoletta’y nie musiał pytać, bo wiedział, że to jej ulubiona.
- Coś do picia?- zapytał kelner.
- Pepsi?- zaproponował Magnus, na co reszta się zgodziła.
Kiedy kelner odszedł, Izzy i Magnus rozpoczęli rozmowę na temat spodni typu rurki. Alec spoglądał, to na siostrę to na czarownika i próbował włączyć się w rozmowę. Natomiast Niki znów walczyła z zawrotami głowy, do których doszły duszności. Coraz ciężej jej się oddychało.
- Pójdę do łazienki- powiedziała, oddychając ciężko. Magnus spojrzał na nią zaniepokojony.
- Pójdę z nią- zadeklarowała się Izzy i wstała. Blondynka szła, podtrzymując się krzeseł i opierając o podane ramię Izzy. Z sekundy na sekundę czuła się gorzej. W pewnym momencie całkowicie przestała oddychać. Zaczęła się dusić.