- MAGNUS!- czarownik spojrzał w stronę Isabelle, która go wołała. Uklęknęła nad Niki, która leżała na ziemi i charczała głośno.
Mężczyzna zerwał się z krzesła, przerywając i tak już kulawą, rozmowę z Alec’em. Chłopak był bardzo nieśmiały i niewiele mówił.
- Nikoletta!- stanął nad dziewczyną i rzucił zaklęcie. Świat w restauracji zatrzymał się. Ale urok nie był długotrwały.
Czarownik wziął Niki na ręce i pobiegł z nią za ladę, do kuchni, a potem na zaplecze. Rodzeństwo Nocnych Łowców cały czas mu towarzyszyło.
- Trzymaj ją- Magnus wepchnął blondynkę w ręce Alec’a i rozejrzał się.
Pomieszczenie nie było duże, stało tam trochę skrzynek i leżało kilka worków. Nikoletta oddychała coraz płycej. Czarownik musiał się spieszyć.
- Magnus, co się dzieje?- zapytała go Isabelle. Była przestraszona. Słyszał to w jej głosie. Zerknął w jej stronę. Głaskała Nikolette po jasnych włosach, a ona natomiast zaciskała drobną, jasną dłoń na koszuli Alec’a, gniotąc ją. Dusiła się.
- Uspokójcie ją- polecił, a sam skupił się na otwieraniu portalu. Gdy już mu się udało, podszedł do Nocnego Łowcy i wziął siostrę z jego rąk.
- Odezwę się- skinął im głową i przeszedł przez portal.
Przenieśli się przed drzwi wejściowe ich mieszkania. Magnus machnął dłonią, a drzwi stanęły przed nim otworem.
- Czemu nic nie mówiłaś ty mała fajtłapo- wymruczał sam do siebie, bo wiedział, ze Niki go nie słyszy. Jeden z jej ataków właśnie się zaczynał.
Magnus wszedł do mieszkania i zatrzasnął drzwi, popychając je stopą. Ruszył z dziewczyną do jej sypialni. Dwuskrzydłowe drzwi do niej prowadzące otwarły się, gdy czarownik się zbliżył. Położył siostrę na łóżku i zdjął z niej marynarkę. Rzucił ją na krzesło i zabrał się za rozpinanie naszyjnika. Włożył go do kieszeni i zdjął dziewczynie buty.
- Ale żeś sobie sukienkę wygodną wybrała- westchnął, patrząc na gruby materiał opinający jej ciało. Wyszedł z pokoju i przeszedł do swojej pracowni. Ostatni atak był dwadzieścia lat temu. Musiał przygotować napoje wzmacniające.
Zabrał się za mieszanie składników. Kiedy skończył, przelał wszystko do buteleczek i zakorkował je. Zaniósł eliksiry do sypialni Niki. Postawił je na stoliku nocnym i spojrzał na przyjaciółkę. Leżała bezwładna tak, jak ją ułożył. Pochylił się nad nią, żeby sprawdzić, czy oddycha. Robiła to, chociaż bardzo pytko i nierównomiernie. Sprawdził jej puls i wyszedł.
Kiedy robił sobie kawę, usłyszał pukanie do drzwi. Zakluczył sypialnię Nikoletty i poszedł otworzyć. Zdziwiło go to, co zobaczył za judaszem.
- Co tu robicie?- zapytał, kiedy rodzeństwo Lightwood weszło do mieszkania.
- Przyszliśmy zobaczyć, co z Niki- powiedziała Izzy, rozglądając się po mieszkaniu, jak by spodziewała się ujrzeć gdzieś koleżankę. Magnus spojrzał na brata dziewczyny. W jego błękitnych oczach czaił się niepokój. Jednak chłopak nie martwił się o Nikolette, ale o to, że tak naprawdę nie wolno było mu przebywać domu Czarownika. Efekt Porozumienia. Szczegół, którego nie udało się Niki zmienić.
Był rok 1857. Magnus uczestniczył w spotkaniu Nocnych Łowców z Podziemnymi, jako przedstawiciel Czarowników. Całe przedsięwzięcie miało na celu uchwalenie Porozumień, ale odbywało się w Londyńskim instytucie, czyli miejscu, gdzie Nocni Łowcy mięli względną przewagę.
Magnus właśnie puszył się z dumy, bowiem udało mu się zdobyć aprobatę Lady Camille, bardzo atrakcyjnej przedstawicielki Wampirów, poprzez zamknięcie ust panu Morgenstern’owi, Konsulowi Nefilim, przez rzucenie zmyślą ripostą dotyczącą jego rzekomego ( i jak że udanego) flirtowania z siedzącą obok niego Wampirzycą.
- Co innego mielibyśmy robić, jeśli nie rozmawiać ze sobą?- spytał jeden z Wilkołaków, jeszcze młody, ale całkiem bystry. Nazywał się Ralf Scott- Siedzimy tu od trzech godzin, a nie mieliśmy okazji zabrać głosu, bo cały czas gadacie wy, Nefilim.
- Nie mogę wprost uwierzyć- wtrąciła Arabella, bardzo urocza syrena, z bardzo uroczo umieszczonymi dwoma muszlami- Przepłynęłam szmat drogi w górę Tamizy, dałam się wyciągnąć na ląd za pomocą wielokrążka i wsadzić do wielkiego akwarium, żeby uczestniczyć w czymś takim?
Wszyscy, łącznie z Morgenstern’em, zaniemówili. Magnus pomyślał, że sprawy zaczynają przyjmować BARDZO ZŁY obrót, gdy odezwał się Starkweater, srebrnowłosy Nocny Łowca, znany z ogromnego uprzedzenia do Podziemnych:
- To zaprosznie powinno być zaszczytem dla takich kreatur jak wy. Gdyby to ode mnie zależało, nie mieli byście do Instytutu wstępu inaczej niż jako zetknięte na włóczniach parszywe łby. Milczeć! Dajcie mówić lepszym od was.
Zapadła bardzo niezręczna cisza. Nawet sami Nocni Łowcy wydawali się wstydzić za słowa kolegi. Camille rzuciła błagalne spojrzenie w stronę swojego przyjaciela, jasnowłosego wampira Alexeia de Quincey, ale ten nie zareagował na jej niemą prośbę.
- To mają być porozumienia pokojowe- wycedzić Scott z umyślną powolnością- A to znaczy, że wszyscy powinniśmy się wypowiedzieć. Słyszeliśmy już o pożytkach dla Nefilim; teraz chciał bym porozmawiać o korzyści, jakie to Porozumienie przyniesie nam, Podziemnym. Czy dostaniemy miejsca w Radzie?
Starkweather omal się nie zadławił, a jedna z Nocnych Łowczyń zerwała się z miejca:
- Gdzie moje maniery!- wykrzyknęła- Mój mąż był tak podekscytowany przemówieniem, że nie zaproponował poczęstunku! Wybaczcie! Jestem Amalia Morgenstern.
Zapadła chwila ciszy.
- Co mogę państwu zaproponować?- zapytała.
Starkweather rzucił kąśliwą uwagę dotyczącą brakuj surowego mięsa dla Scott’a. Magnus, korzystając z zamieszania wywołanego składaniem „zamówień”, wyszedł z Sali pod pretekstem skorzystania z toalety.
Od początku wiedział, że to zgromadzenie nic nie zmieni. Ale coś w zachowaniu Scott’a poruszyło jego serce. Wiedział, że tylko on może uratować złą sytuację. A właściwie nie on.
Wyszedł z budynku i pstryknął palcami. Otworzył bramę, przez którą kilka chwil później przeszła blond włosa, niziutka dziewczyna.
- Co się dzieje?- zapytała, jak by nie wiedziała.
- Niki, doskonale znasz odpowiedź- Magnus westchnął- Musisz pomóc.
Ruszyli w stronę drzwi. Kiedy przepuszczał Anielicę w drzwiach, ona zesztywniała. Naszyjnik w kształcie dwóch skrzydełek podskoczył na jej szyi.
- Zwariowałeś?- krzyknęła, nie zatrzymując się- Wezwałeś mnie na spotkanie z Nocnymi Łowcami, kiedy ja jestem w koszuli nocnej?!
Miała na sobie krótką, satynową i bardzo cienką koszulę w kolorze dojrzałej śliwki. Jej głos niósł się echem przez korytarz, prosto do otwartej Sali obrad.
- To jest wysoce głupie, nieodpowiedzialne i na prawdę niekultu…- przerwała, kiedy przekroczyli próg podwójnych drzwi. Oczy zarówno Podziemnych, jak i Nefilim, zwróciły się na nich.
- Dobry wieczór- przywitała się grzecznie, natychmiast pozbywając się swojej złości. Kilku Nocnych Łowów kiwnęło niepewnie głową w jej stronę, natomiast reszta uczestników powitała ją uśmiechem lub uniesieniem ręki. Większość ją znała i lubiła, a ci, którzy nie, nie potrafili się oprzeć słodkości, którą emanowała.
- Z kim mamy przyjemność?- zapytał Morgenstern. Starkweather prychnął pogardliwie. Pomiędzy brwiami dziewczyny pojawiła się mała zmarszczka.
- Podobno zaistniał problem z porozumieniami- powiedziała, pomijając pytanie Nefilim. Magnus wiedział, że chciała jak najszybciej opuścić to miejsce. Nienawidziła Instytutów.
- Żadnego problemu nie ma- odpowiedziała jej jedna z Nocnych Łowczyń. Zmarszczka między brwiami Nikoletty powiększyła.
- Czyżby?- dziewczyna utkwiła wzrok w kobiecie, a ta, jak by skurczyła się na krześle- Wiadomo mi co innego.
- Śmiesz podważać zdanie wyższej nad sobą?- warknął Starkweather. W efekcie Anielica zacisnęła pięści. Jej szare oczy płonęły. Złość, której się wyzbyła chwilę wcześniej, powróciła ze zdwojoną siłą.
- Mogę Cię zdeptać jak robaka- wycedziła w jego stronę przez zaciśnięte zęby. Niektórzy Nefilim zerwali się z krzeseł.
Magnus przyglądał się sytuacji z boku, delikatnie rozbawiony. Wiedział, że następnego dnia Niki także będzie się z tego śmiać.
- COŚ POWIEDZIAŁA?- kobieta, która chwilę wcześniej kuliła się pod spojrzeniem dziewczyny, stała z dumnie wypiętą piersią.
Niki oparła dłoń na biodrze i uniosła brew. Patrzyła po twarzach Nocnych Łowców z nutą pogardy wymalowanej w oczach.
- Dokładnie to, co powiedziałam- odparła cicho. Podziemni przyglądali się scenie. Niektórzy śmiali się cicho, inni patrzyli z szeroko otwartymi oczami ,a jeszcze inni, jak na przykład Camille, po prostu obserwowali.
- Ciesz się, że jeszcze tu stoisz!- Starkweather zmoczył stół własną śliną- jesteś tak samo nędzna i bezużyteczna, jak reszta tych plugawych stworów! Tacy marni kuglarze jak wy…
- Słucham?- przerwała mu Niki- Myślisz, że jestem CZARODZIEJKĄ?!
Niedowierzanie w jej głosie na chwilę zbiło mężczyznę z tropu. Jednak otrząsnął się i kontynuował:
- Nie ważne, czym jesteś, jesteś odrzucona przez samego BOGA!
Tego było za wiele. Oczy dziewczyny rozszerzyły się, po czym stanęła, dumnie się prostując. Sięgnęła dłońmi do naszyjnika. Odpięła jego klamerkę i zdjęła. Na jej plecach pojawiły się piękne, śnieżnobiałe, ogromne skrzydła. Automatycznie, otoczyła ją złota poświata, którą także hamował naszyjnik. Emanowała aurą wyższości i siły, której nikt na Ziemi nie mógł znać. Nocni Łowcy zastygli. Starkweather zamilkł w pół słowa. Camille zasłoniła usta dłonią, podobnie jak pani Morgenstern i kilka innych Nefilim.
- Jestem Nikoletta- powiedziała, rozkładając ogromne skrzydła, które przysłoniły niemal całą ścianę- byłam bliżej Stwórcy, niż ty kiedykolwiek będziesz, nędzny człowieku.
Od tamtej chwili dogadanie się z Nefilim stało się dziecinnie proste. Wydawało się, że są gotowi wbić w siebie swoje własne miecze, gdyby Niki im nakazała.
Kiedy razem z Magnusem opuszczali budynek, co chwile zatrzymywali ich Podziemni, aby podziękować Niki za pomoc, a Magnusowi, za jej sprowadzenie.
- Masz ciekawych znajomych, czarowniku- szepnęła mu wtedy do ucha Camille- Bardzo ciekawych.
- Chodźcie- powiedział Magnus, kierując się w stronę sypialni Niki- myślę, że mogę wam zaufać.
Otworzył drzwi i wpuścił Aleca i Isabelle do środka.
- Oh!- usłyszał cichy krzyk Izzy, kiedy zobaczyła Nikolette w pełnej okazałości. Jej złoty blask delikatnie przygasł, jednak nadal był widczny.
- Ona jest…- zaczął Alec, ale zamilkł, jak by sam nie wierzył w tom, co pomyślał.
- Tak- powiedział Magnus- Niki jest aniołem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz